The shoot I hated — until I saw it with new eyes.
🇬🇧
Model: Kornelia
Studio photoshoot with two real snakes. Not my usual scene, and definitely not my thing — but I thought it was worth trying. Just for the experience.
Working with people is hard enough. Add two snakes who don’t care what pose you had in mind and just crawl wherever they want? That’s another level. These bastards don’t listen. Snake handler had to jump in.
The model was brave, though. Both girls on set kept laughing that these snakes are just like men — they like to choke a little.
And they did. Tightening around the neck, the waist.
To be honest, I wasn’t happy with how the shoot turned out. It felt rushed — “spray and pray” energy. No time to think about light, pose, composition. It was more like a fast-paced reportage than a composed session.
With that mindset, editing was a nightmare. Every decision felt wrong.
But then something shifted. Next day, new mood. I forgot the chaos, opened Lightroom, and started experimenting.
And guess what? The whole thing flipped.
I even built a new preset I’ll probably use again — kind of a washed-out, beachy look. I’ll show it in the next post.
So what’s the bottom line?
You can’t make someone look beautiful if you look at them with anger in your eyes.
🇵🇱
Modelka: Kornelia
Sesja studyjna z udziałem dwóch prawdziwych węży. Zdecydowanie nie moje klimaty, ale pomyślałem — warto spróbować czegoś nowego. Po prostu dla doświadczenia.
Z ludźmi i tak ciężko się pracuje. A jak dorzucisz dwa węże, które mają gdzieś Twoje pomysły na pozowanie i pełzną, gdzie im się podoba? Inna liga. Te skurczybyki nie słuchają w ogóle. Musiał wchodzić opiekun.
Modelka była bardzo odważna. Obie dziewczyny na planie śmiały się, że te węże są jak faceci — lubią trochę poddusić.
I rzeczywiście — owijały się wokół szyi i tułowia.
Nie byłem zadowolony z tej sesji ani z efektu końcowego. Wszystko było na szybko — styl „spray and pray”.
Zero czasu na planowanie światła, poz, kompozycji. Bardziej reportaż niż przemyślana sesja.
Z takim nastawieniem ciężko było cokolwiek edytować. Każda decyzja wydawała się zła.
Ale następnego dnia… coś się zmieniło. Inny nastrój. Zapomniałem o chaosie, odpaliłem Lightrooma i zacząłem eksperymentować.
I nagle — obróciło się wszystko o 180 stopni.
Zrobiłem nawet nowy preset — taki trochę wypłowiały, w stylu plażowym. Pokażę go w następnym poście.
Morał?
Nie sprawisz, że ktoś będzie wyglądał pięknie, jeśli patrzysz na niego ze złością w oczach.